Codziennie, wyższe ceny

Czy w rekrutacji jest miejsce na „autentyczność”? See Bloggers oczami rekruterki.

Dlaczego warto żeby rekruterzy często rozmawiali z ludźmi z innych branż? Dlaczego w tym zawodzie warto myśleć nieszablonowo? Dlaczego warto również brać udział w wydarzeniach innych niż HR?

Wczesną wiosną czyli w miesiącach na pograniczu moich urodzin i imienin, wzięłam udział w nieco inaczej skonstruowanym procesie rekrutacji. Okazuje się, że nabór uczestników na jedną z największych w Polsce imprez twórców internetowych to również proces rekrutacji. W pierwszym etapie należało uzupełnić kwestionariusz zgłoszeniowy w którym poproszono o portfolio m.in w formie bloga, kanału na YT itp. W formularzu, jednym z głównych zadań było przedstawienie w kilku zdaniach powodu dla którego właśnie Ja jestem osobą, która otrzyma zaproszenie na to wydarzenie. W pisaniu uzasadnienia wyboru mojej kandydatury z pomocą przyszła mi autentyczność a także naturalnie rozwijająca się we mnie potrzeba sprawczości.

VII edycja See Bloggers już za nami a ja wciąż miło wspominam produktywny i intensywny weekend w Łodzi, w mieście szkoły filmowej i jednorożca! Obok autentyczności, będącej motywem przewodnim tegorocznej edycji największego w Polsce wydarzenia dla twórców internetowych była także mowa nienawiści znana powszechnie jako „hejt”.

Czy w rekrutacji występuje „hejt”?

Pisanie „cudownych” ogłoszeń, ukrywanie informacji odnośnie zarobków, relokacji, delegacji to coś co gryzie się z transparentnością. Jeśli słowa wypowiedziane przez rekrutera w finale okażą się jedynie „rzuconym zaklęciem” to istnieje spore prawdopodobieństwo, że na forach internetowych nie pojawi się „hejt” lecz komentarz pt. „naga prawda”. Zarówno w kontekście projektowania doświadczeń kandydatów jak i budowania wizerunku marki pracodawcy, informacja o składanych przez rekrutera obietnicach bez pokrycia nie wpłynie korzystnie na te oba aspekty. Zdarza się też tak, że rekruter nie posiadający ani intuicji ani też rozbudowanych kompetencji interpersonalnych swoim postępowaniem narazi się na „internetowy pocisk”. Coraz częściej zauważam, że znaczenie pojęć tj. „autentyczność” i „hejt” są różnie interpretowane przez poszczególne grupy społeczne. Nie każdy komentarz, który nam się nie podoba jest „hejtem” tak jak nie każda informacja zwrotna to konstruktywny feedback.

Czy warto być autentycznym? 

Tak, w zależności od tego w jaki sposób interpretujesz autentyczność. Czy potrafisz ją elegancko wpasować w komunikację z samym sobą tudzież relację z drugim człowiekiem? Podobnie jak w fazie projektu w którym dokładnie określasz „definition of done” należy zbadać w jaki sposób Twój rozmówca podchodzi do autentyczności i „hejtu”. Bywają sytuacje w których rekruter odmawia przesłania informacji zwrotnej jak i ponosi odpowiedzialność za moc wypowiedzianych słów wybierając wariant „kawa na ławę”. Następnie, nie analizując ani też nie oceniając sytuacji, przedstawia konstruktywny feedback kandydatom. Niestety coraz częściej zdarza się tak, że feedback nie jest wystarczająco wywarzony ani też dopasowany do sylwetki kandydata. Co więcej, jest konstruktywny tylko w opinii nadawcy. W konsekwencji nie umiejętnie przekazanej informacji zwrotnej druga osoba może pozwolić sobie na „publiczny żal” poprzez publikację komentarza na rozmaitych portalach tj. go work. Całkiem możliwe, że na forach internetowych tuż obok rzetelnej opinii pojawi się „hejt”, którego ranga zostanie wyskalowana na potęgę do kwadratu. Dlatego też, szalenie ważna jest komunikacja społeczna oraz towarzyszące jej doświadczenia i obserwacje zachowań i kultur.

Uważam, że prawidłowe zdefiniowanie powyższych pojęć jest kluczem w komunikacji. Osobiście uważam, że warto uczyć się komunikować ze społeczeństwem m.in poprzez rozmowę z ludźmi z różnych środowisk. Najwięcej można nauczyć się również wtedy kiedy pozwolimy sobie na popełnianie błędów, z których wyciąga się najwartościowsze wnioski. Wymiana wiedzy, doświadczeń, wrażliwości międzykulturowej w kuluarach to najcenniejsze z czym się spotykam. Dlatego też, moim zdaniem każda osoba pracująca w rekrutacji mogłaby wziąć udział w networkingu, które uważam za najbardziej lukratywne spotkania na świecie!

Impreza zorganizowana dla twórców internetowych okazała się fantastycznym miejscem nie tylko dla twórców internetowych lecz również dla artystów, celebrytów i biznesu. Jestem usatysfakcjonowana, że znalazło się również miejsce dla rekrutera. Używam tutaj przymiotnika „fantastyczny” ponieważ w jednym miejscu można było spotykać ludzi z niemalże całej Polski (a nawet z różnych stron Świata). Były to osoby z przeróżnych branż i środowisk. Zarówno w kuluarach jak i na scenie głównej, czy to w hali wystawców – partnerów można było spotkać twórców filmowych, muzycznych, miłośników parentingu, florystyki, kulinarnych wyzwań, podróży, beauty, sportu a także nowych technologii (zwłaszcza tych dotyczących nowych mediów). Myślę, że swobodnie mogę napisać, że wspólnym mianownikiem wszystkich obecnych na See Bloggers była proaktywność, kreatywność, determinacja w osiąganiu własnych celów oraz pomaganie potrzebującym.

Otóż każdy z nas niesie z sobą swój bagaż doświadczeń – niektórych walizka jest lżejsza, a u innych już nie do podniesienia. Oczywiście metaforycznie to ujmując, bo przecież nawet bagaż olbrzymiego gabarytu musi spełniać warunki linii lotniczej by móc kontynuować ciekawą podróż życia. Ja uwielbiam słuchać ludzi, gdyż to właśnie ich historie często są odpowiedzią na nurtujące mnie pytania. Owszem, dużo się uczę czytając lecz jeszcze więcej uczę się od poznanych w kuluarach osób. Dlatego też obowiązkowo przynajmniej raz w miesiącu biorę udział w konferencjach lub szkoleniach, które w swoim harmonogramie mają nie tylko wpisane słowo „Networking” a stwarzają warunki do jego realizacji. Uważam, że warto częściej (niż popularnie „od czasu do czasu”) wychodzić z książek. Wspaniałym uczuciem jest wynurzenie nosa spod sterty papierów by rozejrzeć się wokół i dowiedzieć się jak z wyzwaniami radzą sobie inni. Pamiętajcie, że informacje z pierwszej ręki są na wagę złota. Niestety, coraz częściej to co widzimy za szklanym ekranem nie do końca idzie w parze z prawdą. Nie mam tutaj na myśli obrobionych fotografii ani makijażu, chodzi mi o tą wartość merytoryczną a dokładniej o tę pozytywną energię pochodzącą od zaangażowanych twórców internetowych dbających o dostarczany kontent. Zarówno tej wartości jak i energii nie da się odczuć w 100% patrząc wyłącznie na relacje internetowe.

Do dziś, obserwując ludzi pielęgnujących swoje talenty szczerze się uśmiecham ponieważ jest to coś co niezwykle sobie cenię. Udział w wydarzeniach tj. See Bloggers wspiera moje działania, poszerza moje spojrzenie na świat, w niektórych momentach uzupełnia się, poszerza lub całkowicie zmienia mój punkt widzenia gdyż w każdej profesji jest coś innego, ciekawszego. Uczestnicy tego wydarzenia to osoby, które doskonale potrafią w marketing, w sprzedaż, w zdrowie, w biznes, w sztukę, w muzykę, w sport, w modę itd.

Podczas See Bloggers miałam okazję uczestniczyć w rozmowach z Panią Swojego CzasuDoktor AniąPomelodyMama LamaMaffashionAnią LewandowskąRed Lipstick MonsterMichałem KoterskimFashionableAnią SzlęzakMade by RudaSzparagiFankąJoanną BanaszewskąDanielem QczajMagda BeredąLittleMoonster, Damianem Kordasem, Anny Skury i Renulki. Niesamowicie cieszę się z poznania utalentowanej Agaty Jakuszko – Sobockiej – o tak! ta dziewczyna zdecydowanie umie w rysowanie.

Podsumowując, zarówno temat autentyczności jak i komunikacji jest ważny w rekrutacji. W sferze autentyczności nie ma ograniczeń ani branżowych, ani kulturowych ani wiekowych – otóż warto zawsze być sobą.

„Rekruterze! jeśli nie chcesz w sieci być „hejtowany” bądź autentyczny, transparenty, asertywny, nie owijaj w bawełnę, Kandydat chce konkret, nie szalik bawełniany.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *