Codziennie, wyższe ceny

Mistrzowie Ortografii

kiedy i komu kłania się język polski? Czy on się, aby na pewno komukolwiek dziś kłania?

Jak często zdarzają się sytuację w których odczuwasz niepochamowaną potrzebę by nieco podkręcić śrubkę w konwersacji prowadzonej w serwisach społecznościowych wskazując najdrobniejszy błąd ortograficzny popełniony przez interlokutora? W jakim celu to robisz?

Czy kieruje Tobą chęć podważenia czyichś kompetencji? Czy chcesz pokazać jak bardzo nieomylny jesteś? Czy po prostu chciałbyś podzielić się wiedzą i doświadczeniem by pomóc rozmówcy zrozumieć konsekwencję popełnionego błędu?

Piszę ten artykuł, ponieważ coraz częściej spotykam się z uwagami, które dotyczą językowych potyczek na przeróżnych forach. Pragnę podkreślić fakt, że nie wszystkie komentarze są kulturalne, dlatego też zastanawiam się z czego wynikają uszczypliwe, niekiedy pełne agresji komentarze. Owszem, postawienie przecinka w nieodpowiednim miejscu wpływa na interpretację przekazu i może zaburzyć przebieg komunikacji, ale czy użycie „u” zamiast „ó” jest powodem do tego by wylać w trybie online na głowę innego człowieka „wiadro pomyj”? Aż boję się pomyśleć co wydarzyło by się w prawdziwym świecie, gdyby nad naszymi głowami, jak w komiksach, rozpisano w chmurkach nasze myśli wyrażające „marzenia” przez „ż”.

Czytam, piszę i z przyjemnością wsłuchuję się w wykłady Pauliny Mikuły, która na swoim kanale YouTube ukazuje w fantastyczny sposób fenomen języka polskiego. Aczkolwiek muszę przyznać, że są momenty, w których najznakomitsi językoznawcy jak Bralczyk i Miodek przecieraliby oczy ze zdumienia w jaki sposób piszę swoje artykuły.

Niechwaląc się, w trakcie pisania pracy licencjackiej mój promotor niejednokrotnie pytał mnie w jakim języku piszę pracę. Byłam święcie przekonana, że w języku polskim, lecz po dłuższej analizie dochodziłam do tych samych wniosków co mój prowadzący. Aktualnie, podczas pisania pracy magisterskiej też szału nie ma. Nie rozpiera mnie z tego powodu duma ale też nie zamierzam się blokować, tupać nogą i wrzeszczeć w niebogłosy, że napisałam „z poza” zamiast „spoza” i ktoś zwrócił mi uwagę. Od dziś wiem i drugi raz nie popełnię tego samego błędu. W zamian za to popełnię zupełnie nieświadomie masę innych, aż do momentu w którym nauczę się pisowni na „cacy”. Z każdym dniem pod okiem specjalistów dochodzę do wprawy. Tak, wymaga to ode mnie sporo pracy i skupienia. Człowiek uczy się przez całe życie i choćbym była certyfikowanym humanistą to nie mogę zagwarantować, że będę idealna i nigdy nie popełnię żadnego błędu. O ile jestem otwarta na konstruktywną krytykę o tyle mam alergię na hipokryzję i hejt. Niejednokrotnie widzę jak ludzie nawzajem zwracają sobie uwagę a następnie popełniają te same błędy. 

Uważam, że nie ma nic złego w publicznym zwróceniu uwagi. Natomiast moim zdaniem powinno się to robić w elegancki sposób tak by nikomu nie sprawić przykrości. Umiejętność przekazania konstruktywnej informacji zwrotnej jest domeną dojrzałości zarówno emocjonalnej jak i intelektualnej. Ewangeliści języka polskiego mogą zwrócić uwagę popełniającym błędy w różne sposoby. Są to m.in. wiadomość prywatna, komentarz opublikowany pod artykułem bądź postem. Jeśli znasz osobę, która własnie opublikowała tekst, który w kontekście ortograficznym woła o pomstę do nieba to chwyć za telefon i poinstruuj, zrobisz dobry uczynek zanim inni zrobią to za Ciebie w niezbyt przychylny sposób. W tworzeniu komentarza należy wystrzec się wszelkiego typu wyzwisk czy wklejania złośliwych symboli. Nie taktem jest również nadużycie wykrzykników, często zastanawiam się jak bardzo musi boleć palec od klikania. Nie widzę również potrzeb by się uzewnętrzniać pisząc w komentarzu „rzygać mi się chce, jak widzę to buractwo nieznające ortografii…” – tylko dlatego, że ktoś napisał „ż” zamiast „rz”? To „buractwo” i „nieznajomość ortografii” nie zawsze jest wynikiem lenistwa. Natomiast odpowiedzi osób popełniających błędy również przechodzą najśmielsze oczekiwania – „włurz sobie ten rólonig w dópe i bondź szczenśliwy”. Następnie rozpoczyna się wojna merytoryczna w której obrywają nawet Ci, którym osunie się palec z klawiatury i zamiast „uspokójcie się” pojawi się w wątku „uspokójcie si”, w ramach dobrych intencji otrzyma soczyste ostrzeżenie „wróć się do szkoły, naucz się polskich znaków i sam się uspokój upośledzony po* „. Czytając te posty pojawia mi się przed oczami obraz z grupką dzieci z przedszkola pokazujących na siebie palcami i przekrzykujących się „ to ty jesteś głupi”, „nie, to ty jesteś głupi” i nagle okazuje się, że głupi jesteśmy my wszyscy stojący w tym szeregu. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o to aby wobec jakichkolwiek błędów przyjmować obojętną postawę. Byłoby wręcz fantastycznie gdyby rozmówca zanim zwróci drugiemu uwagę wykazał się przy tym odrobiną empatii, to wszystko.

Owszem, język polski jest piękny, ale też niesamowicie rozbudowany. Człowiek jest istotą, która ma prawo by popełniać błędy, nawet te językowe. Zdarza się, że sklecenie kilku zdań nierzadko bywa problematyczne. Zwłaszcza dla osób, które na co dzień nie czytają ani nie piszą. Praktyka czyni mistrza więc oczywistym jest, że osoby oczytane będą bardziej elokwentne w pisaniu. Pamiętajcie jednak, że nie zawsze błędy językowe to czyjeś widzimisię czy też głupota. Przyczyną popełniania błędów nie rzadko są późna pora, natłok zadań i idące za tym zmęczenie. Nierzadko zdarza się, że automatyczny słownik zmodyfikuje poszczególny wyraz, ile razy musiałeś w tempie ekspresowym napisać coś na kolanie? Nigdy nie masz pewności jakie czynniki przyczyniły się do powstania błędnego tekstu. Znam osoby, którym nie przeszkadzają pomyłki natomiast są wśród nas tacy, którzy na widok przecinka postawionego w niepoprawnym miejscu dostają białej gorączki, no cóż możesz się z tym pogodzić bądź zwrócić uwagę. Pamiętaj by zróbić to mądrze. Zaczynając od wyzwisk na pewno nie przyczynisz się do wzrostu poziomu erudycji w naszym kraju, wręcz przeciwnie, doprowadzisz do wojny. Są osoby, które popełniały, popełniają i będą popełniać błędy, bo taki jest ich kaprys lub inne sprzyjające ku temu okoliczności. Choćbyś ich chłostał od świtu do nocy, dwoił się i troił, stawał na głowie to oni nadal napiszą „pszestań mie bić”.

Nie zrozum mnie źle, wspólnie możemy dbać o nasz język, uczyć się i poprawiać okazując sobie wzajemny szacunek. O ile znaki interpunkcyjne mają wpływ na zrozumienie przekazu to ortografia nie ma szczególnego wpływu na komunikację. No chyba, że ktoś sadzi błędy jak ogrodnik cebulki na wiosnę i nadmiar „byków” zniekształca zdanie tak, że zupełnie nie wiadomo o co w tym wszystkim chodzi. 

Najmocniej przepraszam, jeśli w tym tekście pojawiły się błędy. Poprawię wszystkie w miarę swoich możliwości, i jeśli dacie mi ku temu okazję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *