Codziennie, wyższe ceny

Żeby mieć pracę trzeba mieć plecy?! Oczywiście, trzeba na czymś leżeć.

Wpis na blogu oscyluje pokrótce wokół komunikacji i budowaniu relacji, które nie rzadko wspierają nas na ścieżce kariery. „Plecy”, tak potocznie określa się kontakty, dzięki którym rzekomo ktoś ma dobrze płatną pracę w przyjaznej atmosferze. Racja! Gdyby nie komunikacja społeczna, relacje międzyludzkie to nasza kariera zawodowa prawdopodobnie byłaby bez sensu, czyli smutna, szara i ponura. Jeśli skrupulatnie budujesz i dbasz o swoją społeczność, lubisz nawiązywać kontakty, potrafisz współpracować z ludźmi, uważnie słuchasz rozmówców, pomagasz innym, Twoje odpowiedzi są kompatybilne z ich zapytaniem to nic dziwnego, że znajdujesz się w odpowiednim miejscu we właściwym dla Ciebie czasie. 

Ludzie, lubią przebywać w Twoim towarzystwie, wiedzą, że mogą Ci ufać i na Tobie polegać. Dlatego też, z radością wystawiają Tobie rekomendację, polecają Twoje usługi tudzież produkty potrzebującym. To obopólna korzyść – zarówno Ty jak i osoba potwierdzająca Twoje kompetencje macie „plecy”. Co więcej, macie w sobie wsparcie i jesteście dla siebie oparciem w kryzysowych sytuacjach. Ponadto posiadacie stabilny kręgosłup moralny i reprezentujecie podobne lub nawet te same wartości gdyż etyka Waszej pracy nie pozwoli Ci na to, by „załatwić” pracę, czyli polecić kogoś komuś kto jeszcze nie zdobył Twojego zaufania, kilkukrotnie Cię zawiódł lub po prostu jego kompetencje nie są na wystarczającym poziomie.  

Natomiast jeśli pracujesz w określonym miejscu bo masz ‚plecy’ ale poza tym ani Tobie ani Twoim współpracownikom nie uśmiecha się razem pracować to czy wtedy aby na pewno masz „plecy”? 

Poniżej przygotowałam dla Ciebie kilka internetowych “perełek” w kontekście “pleców” względem rekomendacji:

“Po stokroć słyszałam to sformułowanie od mężczyzn- eee to trzeba mieć plecy. I to nieważne, gdzie pracował, czy jako handlowiec, windykator lub policjant – zawsze! Czy to stwierdzenie nieudaczników czy też najzwyklejsza prawda? Patrząc po niektórych wysokich stanowiskach i matołkach na stołkach…Jak uważacie z życia? Na nic pracowitość, tylko plecy?”  

Co myślicie o powyższym komentarzu? Czy osoba nawiązująca relacje, otaczając się przedsiębiorczymi lub wpływowymi ludźmi jest nieudacznikiem? Moim zdaniem nikt nie lubi nieudaczników, więc gdyby tak było to z pewnością taki ktoś nie zacieśniłby na dłuższą metę żadnych przyjacielskich tudzież partnerskich więzi. Owszem, zdarza się, że niekiedy wysokie stanowiska obejmują osoby, które nie posiadają wystarczających kompetencji. Mijają dni, miesiące czy też lata – czas weryfikuje i odpowiednio traktuje takiego delikwenta więc nie ma potrzeby mu ubliżać. Zamiast tego warto wziąć się do roboty, odkrywać swoje talenty, by pomóc w pierwszej kolejności sobie a w drugiej innym. Słowa mają moc aczkolwiek od samego oceniania ludzi czy to na niskim czy to na wyższym szczeblu nic nie wniesie do kultury danej organizacji ani też w tym aspekcie nie zmieni się nic. Plecy się przydadzą, w końcu na czymś trzeba leżeć, czyż nie? Według mnie te drugie “plecy” też są przydatne lecz jeśli będziesz “patowy” na danym stanowisku, to na nic Ci te “plecy”. Dlatego też najlepiej jak ma się to i “to coś”. Pamiętajmy o introwertykach, którzy nie zawsze mają szeroko rozwiniętą sieć kontaktów, nie lubią bądź nie chcą rozmawiać a mimo to, są świetni w tym co robią i zawsze znajdzie się ktoś kto ich poleci, obroni itd. 

Dlaczego sformułowanie “żeby mieć pracę trzeba mieć plecy” miało kiedyś tak negatywny wydźwięk i często była a nawet zdarza się, że nadal jest wypowiadane obelżywie? Szukam odpowiedzi na to pytanie gdyż z mojego punktu widzenia nie dostrzegam w tym nic złego. Jakie jest Twoje zdanie? 

“Niestety wielokrotnie widziałam kierowników, którzy migali się od pracy, a wszystko załatwiali za nich podlegli, bo mieli plecy .. i dalej awansowali.” – Ręka w górę kto jest świadkiem zbliżonych do tej sytuacji? Oczyma wyobraźni widzę ten „las rąk”, spojrzenia spod łba i skwaszone miny . Podobne zdarzenie opisuje w swojej książce pt. “Pięć dysfunkcji pracy zespołowej” Patrick Lencioni. Ten komentarz jest tak jakby wyrwany z kontekstu, wyczuwam w nim mnóstwo frustracji, poirytowania i żalu. W jaki sposób kierownik miga się od pracy? To ci dopiero niespodzianka, że za kierownika załatwiają sprawy podlegli, bo mają plecy … i dalej awansują. Czy autor niniejszego komentarza ma na myśli, że kierownik jest oczkiem w głowie prezesa, czy raczej umywa ręce od pracy, czy jest leniuchem? Fakt, można się posunąć do nadinterpretacji i godzinami rozwodzić się na ten temat. Tak czy owak, kierownik o którym mowa ma “plecy”, czyli w tym przypadku dobre układy z zarządem. Prawdopodobnie też, jego działania a nawet ich brak są po prostu niezauważone przez “górę”. Who knows?

“”Mieć plecy ” to dziś szansa na pracę , sukces i na awans …Przyjaciel poleci ci znajomego do pracy … normalka . Też jako pracodawca korzystam z podpowiedzi . Jedni protegowani sprawdzali się , inni nie . Życie …” – ten komentarz jest niemalże “w pytkę”! Uff, dobrze, że we współczesnym świecie są ludzie dla których systemy rekomendacyjne to oczywista sprawa. 

“No PROSZĘ CIĘ NIE WIESZ CO TO ZNACZY MIEĆ PLECY TO ZNACZY JEDNO DZIŚ PRACA TOWAR DEFICYTOWY – ‚JAK MASZ PLECY TO ZARAZ będziesz miał i to dobrą np. pracę państwową czy to’ gmina’ czy to inna- masz tam wujka ciotkę czy tam kogoś innego z rodziny to i praca dobra jest a że państwowa to masz wszystko- każdy kodeksu przestrzega wszystko- nie to co prywaciarz o swoje musisz walczyć i siedzieć cicho tu wszystko legalnie i pensja dobra chcesz coś dodać nie ma co- tu wejdziesz a jak nie ma studiów to co- zrobisz zaocznie czy wieczorowo i są czyli ‚masz plecy’……………..bo jak ich nie masz to masz studia i np pracujesz na wózku widłowym gdzieś w markecie bo i takie przypadki znam ot jak nie masz pleców do państwowych instytucji nie dostaniesz się- tylko jak te plecy są…………….w/w./o MOŻE TAK JAK NIE WIERZYSZ TO TO ZOBACZ ILE TAKICH JEST DUCH WIE GDZIE TO KTOŚ Z RODZINY JEST OBSADZONY TAK JEST W CAŁYM KRAJU WSZĘDZIE co państwowe i gwarancja państwa tam są ci co mają ‚plecy’ po znajomości dostanie się inaczej nie”.

W swoim artykule nie chcę wchodzić na poletko pracy w Urzędzie, nie mam do tego odpowiednich kwalifikacji ani też nie mam w zanadrzu potwierdzonych informacji – wrzucam ten komentarz żebyście sobie przeczytali i samodzielnie przeanalizowali podany cytat. 

“Nie zgodze sie, polecenie kogoś, a protekcja, to chyba nie to samo… plecy, to się ma, kiedy aspiracje przewyższają umiejętności… synowi tata, tesc synowej itd… Polecenia kogoś to dla mnie inna para kaloszy, tańszy i pewniejszy proces rekrutacji…” – Wszystko zależy od tego w jaki sposób widzisz a zarazem interpretujesz konkretną sytuację. Zanim cokolwiek ustalisz i kogokolwiek osądzisz to zapoznaj się z pochodzeniem sformułowania “Żeby mieć pracę trzeba mieć plecy”. Jak widać w powyższych komentarzach wszystko wydaje się sprowadzać do jednego wyniku. Kiedy aspiracje przewyższają umiejętności to pracujesz nad tym aby podnieść swoje kompetencje w skład których wchodzą zdobyte umiejętności, wiedza i postawa. Potrzebujesz otaczać się lepszymi od siebie, by w pełni się rozwijać. Jeśli jesteś w miejscu do którego nie pasujesz to prędzej czy później się o tym dowiesz i od Ciebie zależeć będzie jakie wnioski wyciągniesz z tej lekcji. 

“To dość powierzchowne twierdzenie… przeważnie plecy wystarcza w firmie, gdzie zarządzający nie bierze odpowiedzialności za wydawane pieniądze… jeśli jednak bierze, to na wysokich stanowiskach otoczy się pewnymi i zaufanymi ludźmi….” – Czyż nie uważasz, że autor tego komentarza delikatnie odpłynął od brzegu. Uważam, że jeśli zarządzający narobi kwasu w kwestiach finansowych to tym zajmą się prawnicy. Znacie zarządzających, którzy nie biorą odpowiedzialności za wydawane pieniądze?

“Nawet na ciecia cię nie wezmą jeśli „pleców ” nie masz , „plecy ” to też forma poręczenia – typu, znam gościa nie pije (za dużo), nie kradnie itp. Protegowany musi sam potem udowodnić swoją przydatność, jak coś pójdzie źle, to razem z protegowanym, może wylecieć i ten co rekomendował nieudacznika. Także ” trzeba mieć plecy „. – Osobiście nie poleciłabym kogoś kto nie sprosta konkretnemu zadaniu lub nie spełnia oczekiwań pracodawcy. Zastanawia mnie jedno, dlaczego tak często w analizowanych komentarzach pojawia się słowo “nieudacznik”? Czy to czyjś kompleks?

“Mocne plecy kojarzą mi się z osobnikiem, który mimo notorycznych błędów na poważnym stanowisku – dalej siedzi na posadzie.” – Im więcej komentarzy czytam tym dobitniej dochodzi do mnie myśl, że moja definicja „pleców” przyjmuje formę “słodko pierdzącego motylka”. Zanim przystąpiłam do pisania artykułu myślałam o “plecach” jako o pięknej części ciała- wyrzeźbionej, stabilnej i zdrowej postawie ale też metaforycznie ujmując o wsparciu, kontaktach, partnerstwie – nawet na integracji podczas gdy w paintballa kiedy wybiegniemy za winkiel i krzykniemy do swojego kompana “osłaniaj mnie!”. Czy “jeśli mam plecy” to oznacza, że jestem nieudacznikiem?

Aktualnie, coraz więcej osób otrzymuje oferty pracy po znajomości wykorzystując swoją sieć kontaktów – relacje na które sobie zasłużyli i na które ciężko sobie przez lata zapracowali. Ludzie ot tak nie obdarzą Cię zaufaniem i ludzie ot tak nie będą ryzykować ze swojego statusu społecznego, by polecić komuś do pracy kogoś przez kogo mogą stracić swoją reputację, zerwać więź czy też poczuć się niezręcznie. Z zasady rekomendujemy do pracy znajomych wtedy, kiedy mają oni odpowiednie kwalifikacje lub dostrzegamy w nich olbrzymi potencjał. 

Kiedyś pejoratywnie postrzegane zjawisko „pracy po znajomości” dziś stało się punktem wyjścia do stworzenia skutecznej metody pozyskiwania kandydatów i efektywnym źródłem poszukiwania pracy. Jak widać w przytoczonych komentarzach praca po znajomości była kiedyś (i nadal) w niektórych grupach społecznych jest kojarzona z protekcją i nepotyzmem. Postrzeganie formy poszukiwania pracy poprzez rekomendacje zmieniło się na przestrzeni lat i świadczą o tym nie tylko przeprowadzone badania, ale też wdrażane w firmach z sukcesem systemy rekomendacji pracowniczych będących jednym z elementów zarówno wewnętrznego jak i zewnętrznego Employer Brandingu. Powyższa analiza treści pokazuje pewien dysonans i hipokryzję w postrzeganiu zjawiska „pracy po znajomości” i jego funkcjonowania w społeczeństwie. Z jednej strony mamy dochodzące z rynku głosy, iż „bez pleców” nie można znaleźć pracy i że rynkiem rządzą układy i koneksje, z drugiej strony zaś jest to skuteczna forma poszukiwania pracy.

Programy rekomendacji stanowią obecnie sprawny sposób pozyskiwania wartościowych pracowników, tym bardziej, że sytuacja na rynku pracy nieustannie się zmienia. Otóż raz coraz trudniej o wykwalifikowaną kadrę, z drugiej strony coraz trudniej o “ogarniętego” pracodawcę. Rekomendowany kandydat często posiada odpowiednie kompetencje, ponieważ osoba go polecająca doskonale wie, że będzie on dobrym pracownikiem na poszczególnym stanowisku. Dlatego też, coraz więcej firm decyduje się na wdrożenie programu „wynagrodzenie za polecenie”, w ramach którego każdy pracownik może pomóc zarówno swoim znajomym w poszukiwaniu pracy jak i firmie w poszukiwaniu pracownika. Co więcej, może jeszcze na tym zarobić. 

A czy Ty masz plecy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *